Przepisami trzeba się dzielić


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Polska to pustynia kulinarna?

Jest kilka takich stron internetowych o gotowaniu, które odwiedzam codziennie. Sprawdzam przepisy, nowości, ciekawostki i recenzje restauracji. Sprawdzam, "co w trawie piszczy". Niestety żadna z tych stron nie jest po polsku i nie dotyczy Polski.


Moje dwie ulubione to Dining&Wine The New York Times i Food and Drink w The Telegraph. Marzę o takim serwisie "kuchennym" po polsku i o Polsce. Z drugiej strony wiem, że obie gazety mają długą tradycję "papierową" i ich strony o gotowaniu, jedzeniu oraz winie nie powstały ot tak sobie w ciągu ostatnich lat.

The New York Times wychodzi od 1851 roku i jest laureatem 106 nagród Pulitzera. The Daily Telegraph ukazuje się od 1955 roku, a papierowego nakładu ma prawie 850 tys! Obie gazety mają bogatą tradycję "przed internetową". mają zaplecze, dziennikarzy, ale przede wszystkim pomysł jak pisać o kulinariach. Prezentują też naprawdę ciekawe osobowości ze świata kulinariów. Uwielbiam Marka Bittmana i jego minimalizm.


A może u nas nie ma zapotrzebowania na tego typu serwisy? Może wystarczą blogerzy-amatorzy i strony, które są "agregatami" blogów. Może wystarczą zwykłe wyszukiwarki blogów albo serwisy, które udostępniają forum do tworzenia akcji kulinarnych i integrują blogerów?

Oczywiście blogi same w sobie są świetne, ponieważ pokazują to, co ludzie gotują w domach, dla rodziny i przyjaciół. Oczywiście zdarzają się komercyjne przedsięwzięcia pod przykrywka bloga, ale generalnie blogi są autentyczne i przez to ciekawe. Pozwalają zajrzeć do cudzych garnków. To niesamowite móc podpatrywać cudze pomysły. Dla mnie to jest niezwykle inspirujące.

Jednak z drugiej strony tęsknie za profesjonalną stroną o jedzeniu, gotowaniu, winach i restauracjach. Marzę o stronie, gdzie reklamy nie byłyby dominujące nad całością a artykuły nie sprawiały wrażenia, że są tylko dodatkiem do tychże reklam.

Ale może zwyczajnie nie ma u nas, o czym pisać? Restauracji w Polsce jest sporo a mimo to przewodnik Michelina nie rozdaje u nas gwiazdek ale jedynie widelce.

A może nikogo to w Polsce nie obchodzi, jak dobrze jeść, bo głównym kryterium, jakim kieruje się konsument jest "dużo i tanio". Wystrój, obsługa i całą reszta, mam wrażenie, ma drugorzędne znaczenie. Im większa porcja za malejącą cenę zawsze wprawia w zachwyt "oceniaczy" restauracji. Więc może "wyższa kultura kulinarna" nie ma u nas szansy? Polska kuchnia nie jest specjalnie wyszukana. Podobnie jak i niemiecka, a mimo to niemieckie gazety i portale starają się, np Stern z działem Lieblingessen. Z drugiej strony ilość kawiarni i restauracji w Berlinie jest nieporównywalna do ilości np. warszawskich, jeśli już porównywać stolice.

Na razie wygląda więc na to, że jeśli chodzi o polskie portale to jestem skazana na "byle, co i byle, jak". Szkoda. Dobrze, że chociaż w papierze ukazuje się fajny miesięcznik kulinarny, który poza przepisami stara się pokazać coś więcej, np. gospodarstwa ekologiczne, produkty regionalne itp. itd.

poniedziałek, 27 czerwca 2011, upl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/06/28 23:43:47
Zgadzam sie w 100%. W naszym kraju- tak bogatym kulturowo i coraz bardziej otwartym na nieznane smaki brakuje ciekawych miejsc z dusza gdzie mozna zjesc cos ciekawego, co ucieszy oko i popic to dobrym winem a wszystko to przez to, ze brakuje nadal kasy na zjedzenie gdzies a przez to nikomu nie chce sie otwierac ciekawych miejsc. A z braku ciekawych miejsc, nie ma o czym pisac... w sumie to tylko podsumowalem wpis Szanownej Autorki a nie napisalem sam nic odkrywczego.. ale coz tu wiecej napisac?
-
upl
2011/06/29 10:25:29
Ale moze jak sie zacznie pisac o tym co jest to zacheci innych do robienia czegos nowego? "Kuchania" opisuje czasem miejsca ciekawe, niezwykle, pasjonatow robiacych sery, hodujacych warzywa, ktore nie sa ziemniakami,cebula i kapusta...
-
2011/06/30 00:57:29
I na nasze szczescie jest ich coraz wielu... Bo czasy smalcu o niespotykanym smaku w pseudo-strzechach, czyli restauracjach, ktore podaja sie za staropolskie i serwuja smalce, ktore maja zaskoczyc swoja innoscia np, smalec z suszonymi sliwkami czy inne takie- eh, u mnie takie smalce robila babcia, niektore nawet jeszcze bardziej wymyslne niz te z pseudo-strzech czy pierogi z ciekawym farszem, czy cokolwiek innego co "wymysli" M. Gesler* juz na szczescie mijaja i zaczynaja wzrastac prawdziwi kulinarni indywidualisci. Dajmy im tylko troche czasu i wiary.




*M. Gesler, tak zauwazylem, ze stara sie wynajdywac, zmyslac i wytwarzac potrawy, ktore potem lubi sobie dopisac do wlasnego repertuaru. A co wyniklo z moich badan, ze potrawy te, sa jak najbardziej stare, "wszechstronnie rozpowszechnione" ale niestety zapomniane. A w/w po prostu znalazla odpowiednia luke w czasie i przestrzeni i wykorzystala to perfidnie. Z jednej strony, widac, ze mam kobitka zmysl do interesu i umie wykorzystac dany punkt w dziejach, a z drugiej strony widac, ze zadne z niej odkrywczyni- i wcale nie wieksza niz Ty, czy ja. A czerwony barszcz zakwaszony octem malinowym i podany ze skwarkami z jablka Antonowki, mozna bylo znalezc w starych ksiazkach kucharskich z ok 1960r. Trzeba bylo tylko taka ksiazke miec i upewnic sie, ze nikt inny jej nie ma :) przepis na sukces :D
-
upl
2011/06/30 09:57:43
Chyba nie jestem wielbicielka stylu kulinarno-restauracyjnego pani Gessler ale nie da sie ukryc, ze ma glowe do interesow ;-) W sumie w biznesie o to chodzi, by znalezc nisze, ktorej nikt nie zagospodarowal... Ona sie zorientowala, ze Polacy lubia jedzenie, ktore juz znaja (poza duzymi miastami, gdzie eksperymentowanie sie udaje i jest modne), wiec na tym jedzie. No i dobrze. Moze cos z tego fajnego wyniknac. A tzw Polskie jadla to koszmareks :/
-
2011/07/17 13:04:49
Może z brakiem takiej strony jest w Polsce tak jak ze wszystkim: nie umiemy pracować zespołowo, więc zebranie w jednym miejscu kilku fantastycznych dziennikarzy kulinarnych jest po prostu niemożliwe, poza tym ktoś musiałby zainwestować w taki kulinarno - kulturalny portal, a widocznie w Polsce nie bardzo się to opłaci ze względu na.. na co właściwie? Może po prostu na naszą mentalność? Że za pasją muszą od razu pójść pieniądze, że od razu trzeba na tym zarabiać, że niestety jesteśmy materialistami, realistami i pragmatykami? Mamy "Kuchnię" - bardzo dobre czasopismo, ciekawe, dlaczego redakcja nie pokusiła się na stworzenie swojego portalu? Czy tylko dlatego, że obawia się spadku sprzedaży egzemplarzy na rzecz darmowego korzystania ze strony? Ale przecież można by wprowadzić różne rozwiązania, aby oba wydania funkcjonowały. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat z bardzo trafnymi spostrzeżeniami (ot, np. tymi dotyczącymi przeładowania reklam na tematycznych portalach). Osobiście korzystam z kuchni.tv, bo kanał jest dla mnie rewelacyjny i niesamowicie wzbogacił moją kulinarną wiedzę. Zaglądam na polskie blogi, ale coraz rzadziej, bo niestety panuje tutaj powtarzalność przepisów z innych polskich blogów "z lekką modyfikacją" - jednym z najczęściej chyba używanych frazesów i kółko wzajemnej wymiany zachwytów bez względu na jakość zdjęcia czy potrawy. Kilka polskich blogów cenię za estetykę zdjęć, prostotę wymyślnych potraw, sprawdzone smaczne przepisy i pasję, niekoniecznie przekładaną od razu na marketingowe chwyty promocji swoich książek czy produktów firm proponujących autorkom blogów współpracę zarobkową. Czy jestem przeciwna zarabianiu na pasji? Nie, ale nie w sposób nachalny - podkreślanie słów związanych z reklamowanymi produktami, organizowanie konkursów pod patronatem koncernów, wciskanie gdzie się tylko da dofinansowywanych składników. Odbiera to według mnie wiarygodność i autentyczność blogowi, autorom, i często przepisom, które są rewelacyjne na zdjęciach wykonanych przez profesjonalnych fotografów, a po zrobieniu niekoniecznie zasługują na zachwyty wyrażane przez anonimowych komentatorów... Zresztą, to tylko moja opinia:), do dyskusji:)
-
upl
2011/07/18 10:55:44
Zgadzam sie, ze komercjalizacja zabija sensowne strony - nie tylko kulinarne. Natlok reklam sprawia, ze nie da sie po stronie nawigowac.
Komercjalizacja sprawia tez, ze "redakcje" takich stron skladaja sie z 1 lub 2 osob - nie da sie zrobic fajnej, wszechstronnej strony taka iloscia redaktorow - to jest fizycznie niemozliwe! Ale wlasciciele portali nastawieni sa nie na jakosc - mimo, ze twierdza cos innego - ale na ilosc klikow. Bo to oznacza pieniadze. Dobre jakosciowo teksty ich nie gwarantuja. Gwarantuja je reklamodawcy. Wiec redakcje staja na glowie, by te kliki zdobyc - coraz glupsze artykuly, dodatki dietetyczne, kolejnych modnych diet... Koszmar.

KUCHNIAS to jedyne pismo kulinarne w Polsce, ktore warto kupowac. Od jakiegos czasu po polsku ukazuje sie Food&Friends ale to jakies nieporozumienie ;-) Ten magazyn jest tak sztuczny, oderwany od polskiej rzeczywistosci i na tak wysokim C, ze nie da sie go brac na serio ;-)

Co do blogow i reklam to zgadzam sie w calej rozciaglosci - niestety. Jest coraz mniej blogow na ktore zagladam. Nie interesuja mnie konkursy, potrawy skladajace sie w polowie z gotowych produktow czy knorra albo przestyliaowanych potraw robionych "pod zdjecie". Jednak jest jeszcze grupa takich o ktorych moge smialo powiedziec, ze warto warto warto.

Wracajac do meritum, to po przemysleniu doszlam do wniosku, ze nie ma takiej strony o kulinariach, o jakiej marze, bo nie ma dosc duzej ilosci odbiorcow, ktorzy by klikali. Elitarniosc nie jest mocna strona polskiego internetu, nastawionego na maksymalizacje zysku... Wiec nikt sie nawet nie zastanawia nad tym, by taka strone stworzyc. "To sie nie oplaca". Koniec piesni :/

PS redakcja Kuchni tez jest mala. Jestem pod wrazeniem, ze sa w stanie robic tak dobry jakosciowo magazyn.
-
Gość: jajeczko, *.dynamic.chello.pl
2014/01/15 14:48:40
tak Polska to klulinarna pustynia bo to wynika nie tylko z biedy ale też ze smaku Polaka a wlasciwie jego braku , nie jestesmy smakoszami jak Wlosi Francuzi czy Japonczycy nie dbamy o forme i tresc , nie wiemy co to savoir vivre a co dopiero jakies wyrafinowane smaki , Polacy to najgorsi kierowcy w Europie , najwiecej w Polsce zwyklego chamstwa i buractwa . mieszkam teraz na blokowisku 24 tys ludzi a zaledwie jedna malenka pizzeria z sieci i dwie restauracje ktore zarabiaja tylko co tydzien na organizacji wesel , wiec o czym tu mowic w ogole