Przepisami trzeba się dzielić


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Atelier Amaro

Warszawski krajobraz restauracyjny jest dość ubogi. "Święta trójca" warszawska to pizza, sushi i kebab. Marny wybór dla smakosza. Jest kilka ciekawych restauracji etnicznych, ale większość (poza nielicznymi wyjątkami) to raczej smutne popłuczyny po prawdziwych restauracjach - byle, jakie dania, byle, jakie menu i nastawienie właścicieli na maksymalny zarobek przy minimalnych kosztach, o czystości nie wspominając. Brudne stoły, brudne sztućce i wołające o pomstę do nieba toalety.

Tak, więc kolejne nowe restauracje w stolicy jakoś przestały na mnie robić wrażenie - nuda, nuda, nuda. Otwarcie przez Wojciecha Modesta Amaro restauracji na tyłach słynnej kawiarni Rozdroże, w budynku, gdzie kiedyś mieścił się publiczny szalet, też jakoś nie zrobiło na mnie wrażenia. No tak, szef kuchni z Pałacu Sobańskich (Amber room), karmiący "elitę" biznesową III Rzeczpospolitej, otworzył własną restaurację... Bla bla bla...

No i jakże błądziłam. Tylko dzięki zaproszeniu znajomych, którzy w Atelier Amaro już byli, mogłam się przekonać, że tym razem nie miałam racji.

Właściwie nie ma sensu opisywać konkretnych dań i menu restauracji, ponieważ jest ono bardzo zmienne. Zależy od pomysłów i inwencji twórczej Pana Amaro. Nie da się tam zamówić trzy- czy czterodaniowego posiłku w tradycyjnym tego pojęcia znaczeniu: przystawka, zupa, drugie i deser. W Atelier Amaro do wyboru są bowiem zestawy degustacyjne - zestawy 3-daniowy, 5-daniowy i 8-daniowy. Zdecydowaliśmy się na 5-daniowy.

Bielutki halibut na kaszy gryczanej przykryty "plastrem" gotowanej kapusty był absolutnie wybitny. Podobnie jak foie gras mrożone ciekłym azotem, ułożone na musie z róży i piernikowych mini bezikach - to może być zarówno przystawka jak i deser - genialne zestawienie smakowe.

Na deser parfait gruszkowo-szczawiowe, pod skorupką czekolady i polane gorącą czekoladą, a do tego lody imbirowe, ale konsystencji delikatnej pianki. Wszystko ułożone na warstwie "czarnoziemu" - słodko-gorzkich okruchów ciasta i startego sera owczego. Kosmos? Niejadalne? Przeciwnie - nie za słodkie lody i słodkie parfait z gruszek genialnie komponują się ze sobą. A do tego ten śnieżno-biały ser z mocno czekoladowymi okruchami. Poezja.

Co najbardziej utkwiło mi w pamięci? Smak oliwy truflowej na czekoladowym likierze, smak tartego ostrego i słonego sera w połączeniu z ciemnoczekoladowymi okruszkami ciasta. A także buraczana wata cukrowa, królik w towarzystwie sosu czekoladowego i pod kiełkami polanymi oliwą truflową. No i posypanie zupy grochowej, w której pływały chmurki spienionych drożdży, mrożonymi kiełkami cebuli - rewelacja! A i jeszcze słonina w popiele - cieniutka i genialna, a na niej prażone orzechy włoskie i brusznica - takie małe nic a jednak...

No i wybór polskich wódek, nalewek i likierów. Jednak absolutną rewelacją alkoholową na koniec była Metaxa - podgrzana nad świeczką - z cukrem pudrem, skórką cytryny i aromatem laski wanilii. Idealne zakończenie kolacji.

W Atelier Amaro dania skomponowane są tak, że wszystko do siebie pasuje, nawet, jeśli na pierwszy rzut oka jest inaczej. Foie gras na słodko? Z kieliszkiem różowego szampana jak najbardziej!

Jakiś czas temu przeczytałam wywiad z Wojciechem Modestem Amaro, który mówił, że chce powalczyć o gwiazdkę Michelina i w pierwszej chwili pomyślałam, że facet ma tupet, ale z drugiej strony przecież o to chodzi! Trzeba mieć marzenia i ambicje i je realizować. A po kolacji w Atelier Amaro zaczynam wierzyć, że faktycznie Amaro ma szansę. Nie wiem czy ta restauracja przetrwa i czy odniesie sukces komercyjny w kraju, gdzie klient lubi zjeść bardzo dużo i bardzo tanio, ale bardzo mocno trzymam kciuki za jej sukces i za gwiazdki Michelina. Atelier Amaro to najlepsza i najciekawsza restauracja w Warszawie - reszta, w porównaniu z nią, to jak zauważył mój mąż "tylko jadłodajnie".

PS: "Na deser" pozwolono nam zajrzeć do kuchni Atelier Amaro. Po pierwsze nie pachniało tam smażonym tłuszczem, po drugie nikt nie biegał i nie krzyczała, a po trzecie było tak czysto i porządnie, że po powrocie do domu ze wstydem pomyślałam, że koniecznie muszę posprzątać swoją kuchnię.

poniedziałek, 16 stycznia 2012, upl

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/16 10:38:13
a jakie sa ceny w tej restauracji? brzmi zachecajaco:)
-
upl
2012/01/16 12:05:34
ponadprzecietnie warszawskie...
jest drogo
zwlaszcza jesli zamowi sie alkohole
aczkolwiek warte tej ceny bardzo
-
2012/01/17 19:03:00
Faktycznie brzmi zachęcająco. A ceny,,, cóż, jak już zaplanujemy tam pójście, będziemy mieć po prostu cel oszczędzania;):)
-
upl
2012/01/17 21:29:36
Otoz to zen.ona :) trzeba miec jakis cel w zyciu ;)
-
Gość: wtf, apn-77-114-166-78.dynamic.gprs.plus.pl
2012/01/18 17:48:49
kurcze...
mieszkamy chyba w dwóch różnych miastach o tej samej nawie: Warszawa.
Ja za każdym razem mam dylemat, które z cudownych miejsc wybrać, na co mam dziś większą ochotę?
A tu o pustyni czytam i że niby nic ciekawego...:>
To dopiero ciekawe:D
Jak coś polecam w przyszłości śledzić mojego bloga:
wheresthefoodpl.blogspot.com/
będę wrzucał tam moje prywatne rekomendacje. Nie zacząłem jeszcze bo mam właśnie problem z wyborem, od której zacząć?:)

Atelier też mam na swojej liście. Zobaczymy;)
-
2012/01/18 18:55:04
Aż miło się czyta takie rzeczy. W końcu w Polsce jakaś przyzwoita, rozszerzająca horyzonty restauracja. A teraz pluje sobie w brodę bo byłem w Warszawie przedwczoraj a Twój post przeczytałem dopiero dziś. No trudno, przynajmniej teraz mam powód żeby odwiedzić stolicę jeszcze raz :)
-
2012/01/18 20:36:08
"Warszawski krajobraz restauracyjny jest dość ubogi."? Naprawdę? Od 4 lat chodzę po warszawskich restauracjach, wrażenia opisując na blogu, są lepsze i gorsze miejsca, ale na pewno nie jest to ubogi krajobraz.
-
upl
2012/01/18 21:21:31
Hmmm ja "chodze" od ponad 15 lat :) i brak inwencji tworczej restauratorow - poza nielicznymi wyjatkami - jest dla mnie porazajacy. Wieje nuda, sztampa i brakiem pomyslow. Owszem, jest wiele restauracji, ale do wiekszosci nie chce sie wracac, bo jie ma po co... Niewiele jest restauracji, ktorych menu, dania i obsluga sprawiaja, ze mam ochote tam wracac. Co z tego, ze restaurcja jest genialnie "udekorowana", skoro brud w toalecie sprawia, ze oczyma wyobrazni widze brud w kuchni i calkowicie odbiera mi to apetyt. Prosze mi wybaczyc, ale w porownaniu z innymi stolicami europejskimi Warszawa jest zasciankiem kulinarnym.
-
2012/01/19 10:33:57
Zgadzam sie z przedmowca. Jesli chodzi o restauracje w Warszawie to niestety ilosc przerasta jakosc. Co z tego ze jest ich cala plaga mniej i lepiej urzadzonych z ladnie napisanymi menu i ogromnym wyborem potraw. Lepsze by bylo mniej restauracji ale takich, ktore naprawde blyszcza pod kazdym wzgledem.
Tutaj maly przyklad z jednej wizyty w warszawskiej restauracji (nazwy nie podam).
Ja- "Przepraszam, czy wszystkie wina trzymacie w lodowce?" zapytalem widzac butelki roznych win w komorze temperaturowej stojacej za barem (komora, ktora reguluje temperature w ktorej powinno sie przechowywac biale wina i szampany- i tak tez i bylo ale widzialem tez tam butelki czerwonego wina).
Kelner spojrzal na mnie jakbym sie zapytal czy woda dzis jest mokra.
Powtorzylem, "przepraszam, ale czy wszystkie wina trzymacie w lodowce, bo chcialem zamowic kieliszek Bordeaux"
A kelner na to- "Tak, wszystkie, a co gardlo pana boli?"
ja- "nie, po prostu chcialem kieliszek czerwonego wina"
kelner- "niestety..."
no to ja zalamalem rece i jadlem obiad bez wina.
Czerwone wino z lodowki, brawo stolico, brawo! :)
-
Gość: WTF, apn-95-40-65-69.dynamic.gprs.plus.pl
2012/01/19 12:07:25
nic nie poradzę.
Nadal jestem zupełnie innego zdania a bynajmniej nie śmigam po miejscach, których toalety straszą, w ogóle jest do bani i się do tego zmuszam, czy udaje że czegoś nie widze.
Jak dla mnie Warszawa nie ma się czego wstydzić - wszystko jest oczywiście kwestią podejścia/odbioru rzeczywistości i jest subiektywne ale tak zupełnie nie zauważać różnorodności fajnych restauracji jakie mamy w Warszawie?
Trochę się dziwie:)

A co do czerwonego z "lodówki", ciekaw jestem na ile stopni była ustawiona, zwykle chłodziarki do wina nie są urządzeniami o wielkiej mocy chłodzącej - ja sam wolałbym takie niż przegrzane jak zupa, co częściej się zdarza i jeszcze bardziej psuje zabawę. Chłodne zawsze dojdzie do siebie (niech złapie te 16-18C i będzie git), ciepłe... nie bardzo:)
-
Gość: super-PoP, 93-186-23-80.rdns.blackberry.net
2012/01/19 22:32:47
Wszystkie wina byly trzymane raze z szampanami w tej lodoweczce a z tego co mi wiadomo, to szampan powinien być trzymany w ok. 7'C a czerwone wina moga być przechowywane nawet w temp. Do 21'C. A kiedy czerwone wino jest przechowywane w zbyt niskiej temperaturze to "rozciaga się" i tworzy zbyt duzo gazu i zmienia smak. No a jeśli szampan jest trzymany w zbyt wysokiej temperaturze to albo moze "sflaczec" albo wystrzelic. Tak czy inaczej wszystkie te rzeczy powinny być trzymane osobno, szampany w pionowej lodowce, czerwone w komorze z regulowana wilgotnoscia, temperatura i cisnieniem a biale moga sobie lezec w lodowce do nie nizej niż 6'C. Wiecej w tym temacie nie wiem :)
-
Gość: WTF, apn-77-115-60-48.dynamic.gprs.plus.pl
2012/01/20 08:50:31
że wszystkie powinny być trzymane w warunkach im dedykowanych to jasna sprawa - odpowiadam jednak na sytuacje zastaną, pomijam też reakcję kelnera.
Sądząc po tym jak się przykładali do rzeczy czort wie ile stopni było w chłodziarce a ile powinno być.
Jeśli chodzi o czerwone to mogą być przechowywane do 21C- owszem - jeśli chcemy je szybko wypić - idealna dla faktycznego, dłuższego przechowywania to 12-14C więc jest różnica, do tego wspomniana, stosowna wilgotność.
Jeśli mamy 21 a do tego najpewniej suche powietrze to dojrzewanie nam przyspieszy a i szansa na wysuszenie korka też duża. Stąd napisałem, że już wolę chłodne czerwone niż zbyt ciepłe. Poza tym picie czerwonego w temperaturze 21 to żadna frajda - imho:)
O rozciąganiu się czerwonego od zbyt niskiej temperatury i gazach przyznam pierwszy raz słyszę... i raczej się dotąd nie spotkałem z takimi doświadczeniami.
W temacie wina w Polsce w ogóle jest dużo do zrobienia.

Acz myślę, że to powinna być jedna z ostatnich rzeczy na Waszej liście zmartwień skoro macie tyle problemów z restauracjami, jak zresztą wymieniacie:)
-
Gość: Super-PoP, host-78-149-121-11.as13285.net
2012/01/22 18:31:45

Ah, no niestety ja, jak na razie jestem rozczarowany większością restauracji w Polsce, mentalnością ludzi również. A ta przygoda z winem już mnie dostatecznie pozbawiła jakiejkolwiek chęci jedzenia i picia w warszawskich restauracjach. Wolę już ruszyć w europę do np. francuskich albo portugalskich knajpek i przynajmniej tam poda mi ktoś coś dobrego do jedzenia i przyzwoite wino do picia, a obsługa będzie wiedziała jak je trzymać, z czym je podawać i ile za to wziąć. :)
-
Gość: tl, 178.73.48.12*
2012/01/23 19:01:04
Po kilku postach o winie chciałem zauważyć, że ta restauracja proponuje w menu zamiast wina, wybór wódek i nalewek dobranych do poszczególnych potraw. Oczywiście wina i szampany są dostępne, ja jednak proponuje spróbować wódki. W pewnym momencie dostaliśmy po dwa kieliszki czystej, białej wódki ziemniaczanej: jedna była destylowana jednokrotnie, a druga trzykrotnie. Moim zdaniem warto spróbować, aby poczuć różnicę. Nalewki, które nam podano również bardzo pasowały do potraw i na pewno nie należą do dostępnych w każdym sklepie.
-
Gość: super-PoP, 109-238-72-114.spitfireuk.net
2012/01/24 11:42:13
Uwielbiam wodki. Z polskich wodek najbardziej lubie lubie U'Luvke. Polecam sprobowac szwedzkiej wodki botanicznej "Pinky" nie jest najswietniejsza do picia na czysto ale swietna w koktajlach np. pomieszana z odrobina miodu, listkiem bazylii i woda sodowa.
:)
-
2012/02/19 10:09:48
Ja z drugą blogerką testujemy restauracje pod kątem makaronów i rzeczywiście - najlepiej ten restauracyjny rynek nie wygląda
-
upl
2012/02/19 10:21:25
Oj niestety - niewiele jest w Warszawie do brych wloskich resturacji.
-
2012/04/24 01:19:02
i znów kwestia podejścia-preferencji...:D

Np taka Dziurka od klucza,
wheresthefoodpl.blogspot.com/2012/04/dziurka-od-klucza.html
sami robią makarony, kreują sosy lub starają się przygotować te klasyczne,
znów polecam i znów nie rozumiem ubolewania:D
pozdr;)
-
Gość: SoniaSmak, 212.160.148.17*
2012/04/24 09:16:25
bylam w dziurce
ha
szczerze mowica jaka to nowosc? co tam jest odkrywczego
poza wystrojem?
trudno to nawet nazwac "kuchnia wloska"

-
2012/04/24 09:35:34
a mi trudno odpisać na taki komentarz,

bo tak,
jaka to nowość? a no taka, że otwarci są dopiero od paru tygodni,
co tam jest odkrywczego poza wystrojem? całe menu, które prócz klasyki stanowi pomysły własne właścicieli, menu zmienia się niemal codziennie więc...?
nie wiem, czy carbonarę albo ravioli trudno nazwać kuchnią włoską - ja z tym problemu nie mam,
poza tym pisałem w nawiązaniu do makaranów - tego w Dziurce nie brakuje.
-
Gość: SoniaSmak, 212.160.148.17*
2012/04/24 09:53:37
tak tak

tylko jakie to novum????
dla mnie twoj wpis i link to raczej kryptoreklama
z linkiem ;-)
serio
wloska jak wloska
nic nowego
nic odkrywczego
-
Gość: SoniaSmak, 212.160.148.17*
2012/04/24 10:00:24
jesli atutem tek knajpy ma byc to, ze kuchnia wloska "jest popularna" to tak fakt
klekajcie narody

w AtelerAmaro nie bylam jeszcze
mam zamowiony stolik
czekam na przyjazd znajomych
ale zaciekawilo mnie tez to jakie maja menu
jadlam w podobnych restauracjach w Berlinie - gdzie jest ich wiecej niz kilka

serio kolejna wloska luncharnio/kawiarnia mnie tez nie powala na kolana

jest ich mnostwo

mieszkalam przez kilka lat w Berlinie - studiowalam tam - i takich miejsc jest tam mnostwo
standart
podniecanie sie recznie robionym makaronem jest slodkie :-) ale to powinno byc oczywiste

jak widac nie w Warszawie

wiec generalnie zgadzam sie z teza, ze warszawa to nuda kulinarna

co do czystosci to mam bardziej optymistyczne zdanie
nie jest zle
-
2012/04/24 14:25:06
a kto mówi o novum?
przecież to nie jest, jak wyżej wymienione, Atelier dążące do pierwszej gwiazdki,
ot normalna restauracja z dobrą kuchnią - gdzie ma być novum?
i po co?

niech dla Ciebie będzie i krypotoreklama - daj znać jak miałem napisać recenzję, skoro mi się podobało i samo miejsce polubiłem, tak by nie była to ala'kryptoreklama.

a co w niej nie-włoskiego? albo jak można być bardziej włoskim?

Od odkrywczych rzeczy masz właśnie Atelier.
A zresztą, jak wspomniałem, Dziurka działa od paru tygodni, czy czymś zaskoczy to się okaże.

Nigdzie nie napisałem, że atutem knajpy ma być to, że kuchnia włoska jest popularna - więc dzięki za wpierania obcych słów, atutem może być smaczna kuchnia, a to, że włoska jest popularna to oczywiste.

wiesz, po przeczytaniu reszty komentarza, o Berlinie, podniecaniu się itd...
ręce opadają,
pozdr

Ja w Atelier już byłem - boje się napisać jak było, żeby nie wyszło, że się podniecam, wszak to dopiero pierwsze aż takie miejsce w Polsce a na świecie to takie oczywiste...
-
Gość: SoniaSmak, 212.160.148.17*
2012/04/24 14:37:22
WTF

strasznie sie pieklisz
ciskasz i podskakujesz

troche spokoju
opanowania

calm down
po co novum?

a po to, zeby nie byc jak inzynier mamon

ja bardzo przepraszam za ten berlin

nastepnym razem odwolam sie do lowicza, zeby ci nie bylo przykro :-)
-
2012/04/24 14:51:44
sory, że ja się piekle, ciskam i podskakuje?
Jak dotąd to Ty jedynie negujesz i relatywizujesz...
no i przypisujesz słowa, czy zachowania, których nie ma/nie było.
Jak teraz.

Wybacz ale nie wzbudzasz u mnie na tyle emocji bym zaczął się ekscytować,
mogę jedynie współczuć.
Opanowany i spokojny jestem cały czas,
dzięki za radę i polecam to samo.

To czy będziesz Mamoniem zależy tylko od Ciebie i Twoich oczekiwań.
Ja jak idę do kiosku po gazetę to nie oczekuje cudów,
nie oczekuje cudów siedzą w parku, nie oczekuje bóg wie czego idąc do nowo powstałej, małej restauracji, ze średnioniskimi cenami.
Polecam Ci takie podejście.
Osobiście nie mam żadnych kompleksów i pozwala mi się to cieszyć rzeczami takimi jakie są - zawsze z adekwatnym podejściem.
Jak pójdę do Mc'a będę go oceniał jak Mc'a, jak pójdę do Amaro będę go oceniał jak restaurację z ambicjami do gwiazdki,
to też Ci polecam.

Z Berlinem to mi właśnie nie przykro tylko współczuje...
jeden wyjazd zagraniczny i już tak wpłynął na psychikę, cóż.

Ja tam na znajomych nie muszę czekać by się wybrać do Amaro, wpadam co jakiś czas,
to też polecam, acz traktowanie takich miejsc jako wyjść na specjalne okazje jest słodkie,
dla mnie to oczywista codzienność.
pozdr,
-
Gość: SoniaSmak, 212.160.148.17*
2012/04/24 15:05:02
ojej

serio

leki ci by sie przydaly lepsze

sory

ale skad wiesz, ze jedyny?
czy my sie znamy?
skad mozesz wiedziec na co czekam i gdzie jadam?


taki haj lajf z druguej reki "gdzie ja to nie bywam na codzien i gdzie nie jadam bo to dla mnie codziennosc" to wybacz, ze pobawie sie tez w psychologa - wlanie objaw strasznych kompleksow preweniusza z prowincji, ktory koniecznie musi udowodnic, ze go stac, ze moze

jestes slodziutki serio

napewno masz mila powierzchownac ale jestes strasznie zakompleksiony

poza tym bardzo osobiscie wszystko traktujesz
to strasznie niezdrowe
glupitkie i niezdrowe :-)

wiem wiem relatywizuje, przypisuje i stosuje semantyke nie do przyjecia
hehe moralnie tez i jestem przypadkowym spoleczenstwem

z moherowym pozdrowieniem ;p
-
upl
2012/04/24 15:10:20
Przepraszam, że się wtrącę, ale jeśli dalsza dyskusja ma być jedynie ciągiem wycieczek osobistych, to bardzo proszę ją sobie darować. Nie opublikuje. Pzdr
-
upl
2012/04/25 10:27:25
Autora bloga WTF (wheresthefoodpl.blogspot.com) uprzejmie proszę o nietrollowanie na moim blogu. Oświadczam, że jego komentarzy nie będę akceptować i ujawniać, ponieważ są poniżej jakiego-kolwiek poziomu. Problemy z innymi internautami/internautkami proszę rozwiązywać w trybie indywidualnym. Ja nie mam z nimi nic wspólnego. Za komentarze, wymiany obelg z innymi uczestnikami bloxa bierze odpowiedzialność sam komentujący. Bardzo też proszę o poniechanie obelg, kalumnii i wyzwisk pod moim adresem. Nie jestem odpowiedzialna za pana szanownego problemy z osobami trzecimi.
-
Gość: Hala, bas1-toronto44-1279263451.dsl.bell.ca
2012/09/13 05:52:17
Kochani!.Najlepsza restauracja jest wasze mieszkanie.Jak masz kuchenke to masz Atelier Amaro 1. Kazde danie jest przyrzadzne w czasie 15 minut.wszystko ze wszystkim pasuje Rozloz listki szpinaku na plaskim talerzu i polej sosem uprzednio zrobionym :troche octu,wody oliwy,soli,pare malin lub truskawek rogniecionych. posyp szosnkiem I masz salatke szpinakowa z sosem malinowym. postaw swieczke w srodku talerza,zapros goscia.
Pozdrawiam.
Hala Canada
-
Gość: Hala, bas1-toronto44-1279263451.dsl.bell.ca
2012/09/13 05:53:14
Wlascicielu! Pppraw co chcesz.
-
Gość: Hala, bas1-toronto44-1279263451.dsl.bell.ca
2012/09/13 05:54:32
Niebo mam w sercu a w gebie to co lubie
-
2013/11/25 22:07:37
bardzo dobra recenzja! a kuchnia Amaro... cóż.. jest warta każdych pieniędzy
zapraszam do siebie po recenzję jego książki:
www.pinkhungry.com/kuchnia-polska-xxi-wieku-wojciecha-modesta-amaro/