|
Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-) upl@gazeta.pl |
Blog > Komentarze do wpisu
Gulasz po węgiersku
Przepis może niezbyt ortodoksyjny, ale za to bardzo udany, głównie dzięki węgierskiej przyprawie.
ok 700-800 g wołowiny - użyłam rostbefu cebuli objętościowo tyle co wołowiny - obranej, pokrojonej w cienkie "pióra" olej do smażenia 1 ziemniak - obrany i pokrojony w bardzo drobną kostkę koncentrat pomidorowy - ok 2-3 łyżek stołowych pół litra rosołu albo wody przegotowanej sól i pieprz do smaku Najpierw na oleju podsmażyłam cebulę, aż zmiękła i zrobiła się szklista. Dodałam ziemniaka i wszystko posoliłam odrobiną soli - smażyłam ok 5-6 minut. Dodałam pokrojone w kostkę mięso i podsmażyłam aż zbrązowiało. Dodałam przyprawy, wymieszałam i podsmażyłam. Dodałam koncentratu pomidorowego, trochę soli i pieprzu, wymieszałam i dolałam wody - tak by przykryła mięso. Zagotowałam a następnie zmniejszyłam gaz i pod przykryciem gotowałam na najmniejszej mocy około 1,5 godziny. Mięso musi być miękkie. Na koniec można dodać jeszcze przypraw, soli lub pieprzu. Idealnie pasuje do kopytek i pęczaku. Można też dodać pasty gulaszowej, ale mój mąż woli ją na kanapce :-)
sobota, 11 lutego 2012, upl
TrackBack
Komentarze
ola7
2012/02/11 17:33:48
bardzo smacznie wyglada:)
2012/02/13 10:14:55
wygląda bosko :) ostatnio słyszałam, że nazwa "gulasz" wzięła się od jakiegoś określenia, które oznacza spaloną potrawę, bo według węgrów ponoć prawdziwy gulasz powinien się właśnie lekko przypalić, dla lepszego smaku. Smak może lepszy, ale ja jednak wolę dbać o zdrowie i unikam spalenizny ;) I fajnie, że smażone na oleju - też zdrowiej niż na maśle :)
2012/02/19 10:18:55
Przyprawe mozna dostac w warszawskim Tesco na Kabatach, ale ponoc tez w innych sklepach - np sieci API
|