Przepisami trzeba się dzielić
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl
środa, 18 kwietnia 2018

To danie to mój ostatni przegląd lodówki. Bardzo udany zresztą :-)

dwie duże kapusty chińskie - bok choy

(przed smażeniem wrzuciłam ją na 10 sekund do wrzątku)

stek z polędwicy pokrojony na dość grube paski

kilka ząbków czosnku - posiekanych średnio starannie

 spory kawałek korzenia imbiru - pokrojonego w słupki

jedna mała cukinia pokrojona w plastry - plastry przekroiłam na pół

3-4 dymki - siekane drobno

jedna ostra papryczka pokrojona w krążki

 SOS:

2-4 łyżki sosu sojowego o niskiej zawartości soli

łyżka sosu rybnego

2 łyżki wina ryżowego Shaoxing

i łyżka octu ciemnego Chinkiang - albo nieco więcej

odrobina cukru - pół łyżki

olej sezamowy łyżeczka

oraz

olej do smażenia

Zaczęłam od podsmażenia na oleju czosnku i imbiru. Dodałam papryczkę. Następnie dorzuciłam  mięso, które zamarynowałam wcześniej na jakieś 30 minut w sosie ()wystarczy zmieszać wszystkie składniki w misce). Na patelnię przerzuciłam samo mięso, nie wylałam sosu. Podsmażyłam krótko tak by zbrązowiało i dodałam cukinię. Smażyłam tylko przez chwile i dodałam bok choy. Trzeba ją dobrze osączyć z wody) i posiekaną dymkę. Chwilę podsmażyłam i dodałam resztę sosu. Wymieszałam, podsmażyłam i gotowe.

Smażyć trzeba całość jak najkrócej. Warzywa się nie rozpadną i będą dużo smaczniejsze.

 

 



wtorek, 17 kwietnia 2018



To jedna z najlepszych "sałatek" jakie jadłam w Związku Radzieckim. Można ja było kupić na niemal każdym bazarze. Często też w każdym prywatnym domu. Prosta i smaczna.

3 lub 4 (ok. 0,5 kg) obrane albo wyszorowane marchewki posiekane w długie cienkie paski tzw. warzywa julienne

pół szklanki oleju bezsmakowego

sok z połowy cytryny - można też użyć octu (2,5 łyżki stołowej 9-10% octu spirytusowego albo 4 łyżki 6%)

2 łyżki ziaren kolendry - trzeba je utrzeć w moździerzu albo zmielić w młynku

szczypta ostrej mielonej papryki - można dodać więcej

5-6 ząbków czosnku - przeciśniętego przez praskę (można też więcej albo mniej)

sól do smaku

kolendra do posypania (nie koniecznie)

Posiekaną marchewkę solę, mieszam i odstawiam na 20 minut.

W kubku mieszam sok z cytryny/ocet i oliwę, dodaję dobrze utartej kolendry i papryki oraz czosnek. Musi powstać w miarę jednolita emulsja. Sosem zalewam marchewkę i mieszam dokładnie w dużej misce. Marchew nakrywam talerzem - tak by przykrywał całą marchew i stawiam na nim puszkę np. pomidorów - jakakolwiek się nada. Ma obciążyć marchew, tak by cała przeszła sosem. Odstawiam ją na co najmniej 20 minut.

Mój pierwszy falafel z ciecierzycy:

 Okazało się, że zrobienie go było prostsze niż sądziłam

Zaczęłam od namoczenia 2 szklanek ciecierzycy na noc - na co najmniej 12 godzin - warto użyć tych suszonych, a nie z puszki i warto je długo moczyć

Poza ciecierzycą potrzebne będą:

sporo oleju roślinnego do smażenia

średnia cebula - posiekana

2 łyżki siekanej zielonej pietruszki - ja użyłam natki kolendry

około 5 ząbków czosnku

1 1/2 łyżki mąki pszennej

trzy szczypty soli do smaku

2 łyżeczki mielonego kuminu

łyżeczka mielonych nasion kolendry

1/4 łyżeczki pieprzu i tyle samo papryki ostrej

i szczypta mielonego kardamonu - pominęłam

Namoczoną i odsączoną ciecierzycę wrzuciłam do malaksera wraz ze wszystkimi składnikami wymienionymi powyżej. Całość trzeba zmiksować na klejącą się masę. Nie można przesadzić, żeby nie wyszedł z tego humus, ale zmiksowane powinno być solidnie. Masa musi dać się uformować w małe kotleciki - klopsiki.

Zmiksowaną masę przykryłam folią i wstawiłam do lodówki. Powinna postać 1-2 godzin.

Przechłodzoną i ustałą masę można uformować w kulki, podłużne i wrzecionowate albo lekko spłaszczone kotleciki. Nie powinny być za duże. Ja to robię dwoma łyżkami do zupy i powstają kotlety przypominające spłaszczone kulki.

Smażenie trwa błyskawicznie. Wrzucam kotleciki na mocno rozgrzany olej roślinny i smażę około 2-3 minut z każdej strony. Potem przekładam falafele na talerz wyłożony papierem kuchennym, żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.

Gotowe. Idealnie pasują do pikli, pity i tzatzików.

Pycha.

Zainspirował mnie ten przepis z bloga toriavey.com

 

czwartek, 11 stycznia 2018

To najlepsze brownie jakie udało mi się dotychczas zrobić.

 Mocno czekoladowe, wilgotne i nie za słodkie. Genialne. Posypałam je siekanymi migdałami, ale i bez nich to ciasto idealne.

350 g dobrej czekolady o zawartości min. 60-70 proc. kakao

200 g masła

250 g cukru muscovado

3 duże jajka

70 g mąki pszennej

solidna łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

 

Mąkę wymieszałam z proszkiem do pieczenia.

Masło i czekoladę rozpuściłam w tzw. kąpieli wodnej (garnek lub miska umieszczone na garnku z gotującą się wodą - zapobiega przypalaniu). Jajka trzeba utrzeć z cukrem. Niestety mój cukier się strasznie skawalił i dorzuciłam go do masła i czekolady żeby się rozpuścił. Tak więc jajka ubiła tylko ze szczyptą soli.

Do jajek powoli dolewałam masę czekoladową, przestudzoną, ale jeszcze ciepłą. Nie może być za ciepła żeby nie ścięła jajek na jajecznicę.

 Na koniec stopniowo dodałam mąkę delikatnie mieszając. Musi się połączyć z masą, ale nie wolno całości za bardzo zmęczyć.

Gotową masę wylałam do prostokątnej formy (ok. 20x30 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i wysmarowanej olejem. Całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C na około 35-40 minut. Nie wolno za długo piec, bo wyjdzie suchar. Ja jeszcze przed pieczeniem posypałam ciasto siekanymi migdałami, ale nie trzeba i bez nich jest doskonałe.

niedziela, 07 stycznia 2018

To idealna "sałatka" do pracy. Prosta, smaczna i niekłopotliwa.

Jest tylko jedno "ale" - trzeba lubić makaron gryczany.

sobasoba

sobasoba5

A przepis jest taki (wg Nigelli Lawson):

 sobasoba3

75 g nasion białego sezamu - najlepiej wybrać już prażone

sól

250 g makaronu soba

SOS:

2 łyżeczki octu ryżowego

5 łyżeczek sosu sojowego

2 łyżeczki miodu albo wina mirin

2 łyżeczki oleju sezamowego

5 drobno posiekanych cebulek-dymek

Jeżeli sezam nie jest prażony, to trzeba go na suchej patelni podprażyć do złocistego koloru.

W dużym garnku, w dużej ilości osolonej wody trzeba ugotować makaron - najlepiej według opisu na opakowaniu. Zazwyczaj makaron soba gotuje się około 6 minut, ale lepiej gotować według instrukcji na opakowaniu.

W sporej misce wymieszałam wszystkie składniki na sos z sezamem i cebulą dymką. Dokładnie wymieszałam i dodałam ugotowany, odcedzony i przestudzony makaron. Wymieszałam. I odstawiłam na co najmniej 30 minut żeby smaki się przegryzły.

Proste, smaczne i sycące.

poniedziałek, 01 stycznia 2018

Kruche ciasto:

250 g maki pszennej

50 g cukru-pudru

125 g masła

1 jajko

szczypta soli

łyżka, albo dwie pełnotłustego  mleka

 

Kruche ciasto robię najprostszą metodą z możliwych: do malaksera wsypuję mąkę, cukier i miksując dodaje zimne, pokrojone w drobną kostkę masło. Dodaję soli i jajko. Miksuję całość, ale krótko - na tyle tylko by powstała masa przypominająca mokry piasek. Jeśli jest za sucha dodaję łyżkę mleka. Wysypuję masę na folię spożywczą i nie wyrabiając zbijam w kulę. Zawijam w folię i wstawiam do lodówki na godzinę. Najlepiej ciasto zrobić nawet dzień wcześniej i przetrzymać w lodówce.

 

Schłodzone ciasto rozwałkowuje na dość cienki placek, ale nie za cienki, żeby nie popękało i wykładam nim formę do tarty (23 cm) - forma musi być dobrze wysmarowana masłem i wysypana mąka. Najlepsza jest taka z wyjmowanym dnem, wtedy nie ma problemu z wydostaniem tarty.

 

Na spód tarty kładę papier do pieczenia i wysypuje na niego ceramiczne kulki do pieczenia (można użyć suchej fasoli) - wstawiam formę do piekarnika nagrzanego do 280 stopni C na 10-15 minut. Następnie zdejmuję papier z kulkami i wstawiam ciasto na jeszcze 15 minut - musi się zezłocić. Nie wolno go jednak spalić.

 

Gotowe wyjmuję żeby lekko ostygło.

 

W czasie pieczenia robię masę czekoladową:


300 ml tłustej śmietanki 36 proc. (w przepisie oryginalnym jest angielski double cream)

2 łyżki cukru

szczypta soli

50 g masła w temperaturze pokojowej

200 g czekolady o 70 proc. zawartości kakao

50 ml mleka

+ fleur de sel de Camargue - czyli płatki morskiej soli do posypania tarty

 

Do garnka wrzucam śmietankę, cukier oraz sól i doprowadzam do wrzenia. Musi się zagotować, ale trzeba uważać żeby nie przypalić masy. Zaraz po zagotowaniu odstawiam śmietankę na bok i dodaję masło i czekoladę - mieszam tak długo aż się wszystko dokładnie rozpuści. Czekam kilka minut aż nieco ostygnie i dodaje mleko - mieszając, aż powstanie gładka i jedwabista masa, którą można już przelać do upieczonego spodu od tarty.

 

W oryginalnym przepisie Jamie Oliver zapewnia, że po 2 godzinach masa powinna się zsiąść. Może jak się użyje double cream to działa, ja po 2 godzinach posypałam tartę płatkami soli de Camargue i wstawiłam ją do lodówki. Po jakichś 2 godzinach się zsiadła. I była genialnie czekoladowa.

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 146