Przepisami trzeba się dzielić
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl
wtorek, 28 stycznia 2014

To wiśniowa wersja tarty podstawowej

Wykorzystałam wiśnie zasypane cukrem i zawekowane. Bez jakichkolwiek innych dodatków. Wypestkowałam je, osączyłam i wrzuciłam na wierzch masy czekoladowej. Tylko tyle, ale tarta jakby całkiem inna :-)

Tarta wiśniowo-czekoladowa

niedziela, 26 stycznia 2014

tarta czekoladowa

Proporcje na dwie tarty o średnicy 24 cm

CIASTO:

500 g maki pszennej

250 g masła - zimnego i pokrojonego w kostkę

szczypta soli

4 łyżki drobnego cukru

2 jajka

MASA CZEKOLADOWA:

230-240 ml gęstej śmietany

115 ml mleka pełnotłustego

szczypta soli

ekstrakt waniliowy

230 g czekolady - najlepiej takiej 70%

ok. 4 łyżek złotego cukru trzcinowego

2 jajka

Zaczęłam od zrobienia ciasta kruchego. Robię najbardziej bezproblemową metodą na świecie: do blendera wsypuje sypkie składniki - dodaję masło i miksuję. Na koniec dodaje jajko i dalej miksuję. Najlepiej pulsacyjnie. Ciasto powinno zmieniać konsystencję. Najpierw powstanie coś w rodzaju mokrego piasku a po dodaniu jajka zacznie się bardziej lepić i można uformować kulę. Jeśli nie będzie chciało się lepić można dodać trochę zimnej wody. Gotowe ciasto zawinęłam w folię i wstawiłam na 2 godziny do lodówki.

Schłodzone ciasto rozwałkowałam na cienki placek i wyłożyłam nim formę do tarty o wyjmowanym dnie. Formę trzeba koniecznie nasmarować masłem, inaczej jest problem z wydostaniem tarty. Wstawiłam ciasto znów na 30 min do lodówki. Następnie wyłożyłam je papierem do pieczenia, a na papier wysypałam kulki ceramiczne do pieczenia i całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 220 stopni. Piekłam około 20 minut. Ciasto musi być złote, ale nie wolno go spalić.

W tym czasie zrobiłam masę czekoladową. Śmietanę i mleko zagrzałam w garnuszku - musi zawrzeć, ale nie wolno go przegotować. Zdjęłam z ognia i dodałam pokruszoną czekoladę oraz cukier, wymieszałam aż się rozpuściła dokładnie. Dodałam soli i ekstraktu waniliowego. Dokładnie wymieszałam. Wszystkie składniki muszą się dokładnie rozpuścić i połączyć.

Masa musi teraz przestygnąć. Do lekko letniej dodałam jajka i dokładnie wymieszałam.

Upieczone i przestudzone spody do tarty wypełniłam masą czekoladową i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na 20 minut. Jeśli ciasto podczas pieczenia zacznie pękać albo zaczną powstawać bąble - trzeba je szybko wyciągnąć. W moim piekarniku wystarczy właśnie 20 minut na 180 stopniach.

piątek, 17 stycznia 2014

watruszki

pół kilo mąki pszennej

70 g drobnego cukru

szczypta soli

25 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

200 ml mleka (niecała szklanka), czasem trochę więcej

1 żółtko

70-80 g masła stopionego

FARSZ:

300 g tłustego twarogu

2 jajka

60 g cukru

2 łyżki miękkiego masła

wnętrze jednej wanilii albo trochę naturalnego ekstraktu z wanilii

trichę rodzynek i siekanych orzechów włoskich (niekoniecznie)

+ białko do smarowania + łyżka mleka

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

W tym czasie zrobiłam masę serową. Twaróg utarłam w mikserze z masłem i cukrem - poza 2 łyżkami. Dodałam żółta utarte z 2 łyżkami cukru. Dodałam je do masy serowej. Na koniec ubiłam białka na sztywno i delikatnie wmieszałam do masy serowej.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Z ciasta zrobiłam dwa wałki a każdy pokroiłam na kawałki wielkości pięści. Każdy kawałek rozwałkowałam na placek, ale nie za cienki. Pośrodku każdego placka zrobiłam wgłębienie - najlepiej dnem szklanki - niedużej szklanki. Odstawiłam na 10 minut. Nałożyłam ser we wgłębieniu i znów odstawiłam na 10 minut. Następnie każdą posmarowałam roztrzepanym białkiem z mlekiem - tam gdzie nie ma budyniu.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez około 15 minut.

poniedziałek, 06 stycznia 2014

drożdżówki z budyniem

pół kilo mąki pszennej

70 g drobnego cukru

szczypta soli

25 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

200 ml mleka (niecała szklanka), czasem trochę więcej

1 żółtko

70-80 g masła stopionego

2 budynie o dowolnym smaku, ja użyłam śmietankowego

+ białko do smarowania + łyżka mleka

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

W tym czasie zrobiłam budyń - można zrobić domowy albo taki z torebki.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Z ciasta zrobiłam dwa wałki a każdy pokroiłam na kawałki wielkości pięści. Każdy kawałek rozwałkowałam na placek, ale nie za cienki. Pośrodku każdego placka zrobiłam wgłębienie - najlepiej dnem szklanki - niedużej szklanki. Odstawiłam na 10 minut. Nałożyłam budyń we wgłębieniu i znów odstawiłam na 10 minut. Następnie każdą posmarowałam roztrzepanym białkiem z mlekiem - tam gdzie nie ma budyniu.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez około 15 minut.

drożdżówki z budyniem

niedziela, 29 grudnia 2013

To bardzo proste i smaczne wypieki. Drożdżowe ciasto plus nadzienie. Ja użyłam masy makowej, ale można je zrobić z dżemem lub konfiturą albo białym serem na słodko.

 Nie do końca o taki efekt wizualny mi chodziło, ale za to wyszły bardzo smaczne.

drożdżówki z makiemdrożdżówki z makiemdrożdżówki z makiem

pół kilo mąki pszennej

70 g cukru

szczypta soli

30 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

250 ml mleka (około szklanki)

70-80 g masła stopionego

Masa makowa - około 300 g - taka jak na makowiec

+ jajko do smarowania + łyżka mleka albo wody

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Ciasto rozwałkowałam na spory prostokąt - ciasto nie może być za cienkie bo popęka. Posmarowałam je masą makową i zwinęłam - zaczynając od dłuższego boku. Pokroiłam na kawałki o grubości 2 palców i ułożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w sporych odstępach. Grzbietem noża przygniotłam środek każdego kawałka, tak by boki się lekko uniosły. Odstawiłam je do wyrośnięcia na 15 minut. Następnie każdy posmarowałam roztrzepanym jajkiem z mlekiem.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez 12-15 minut.

Gotowe można polukrować, ale wcale nie trzeba.

środa, 25 grudnia 2013

kulebiak z kapustą i grzybamikulebiak z kapustą i grzybamikulebiak z kapustą i grzybami 

Ciasto:

pół kilograma mąki pszennej

250 ml mleka - około szklanki

30 g drożdży

pół łyżki cukru

łyżeczka soli

2 jajka i jedno żółtko

2 łyżki oleju

łyżka masła

łyżeczka soli

Farsz:

500 g kapusty kiszonej

suszonych grzybów

cebula

masło i olej do smażenia

pieprz i sól do smaku

+ jajko do posmarowania

Na noc namoczyłam w niewielkiej ilości wody grzyby. Rano je ugotowałam nie zmieniając wody.

Następnie zrobiłam farsz: na maśle z olejem podsmażyłam posiekaną drobno cebulę. Dodałam pokrojone drobno grzyby i dodałam odciśniętą i poszatkowaną kapustę. Doprawiłam solą i pieprzem. Dusiłam tak długo, aż kapusta zmiękła.

Ok. 100 g mąki przesypałam do dużej miski - wkruszyłam do niej drożdży, wlałam trochę letniego mleka i wsypałam cukru. Lekko wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia - drożdże muszą zacząć bulgotać. Wystarczy 30 minut w cieple.

Następnie dodałam resztę mleka do którego dodałam masło, żeby się rozpuściło. Dosypałam połowę pozostałej mąki przesianej z solą i zagniatałam. Ja to robiłam w robocie kuchennym. Następnie dodałam jajka i olej - cały czas zagniatając. Dosypałam resztę mąki i zagniotłam gładkie, nie klejące się do dłoni ciasto, które odstawiłam do wyrośnięcia na co najmniej godzinę.

Wyrośnięte ciasto zagniotłam jeszcze raz i podzieliłam na dwie części - obie rozwałkowałam na prostokątne placki. Nałożyłam farsz i zwinęłam. Kulebiaki można jeszcze fantazyjnie ozdobić ciastem, ale nie trzeba. Trzeba za to uważać, żeby w miarę szczelnie zawinąć ciasto, tak by farsz nie wypadł i nie wypłynął.

Wierzch kulebiaków posmarowałam roztrzepanym jajkiem i odstawiłam je na 30 min do wyrośnięcia. Następnie wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C na ok. 50 minut. Kulebiaki muszą się zarumienić i zezłocić - nie wolno przesadzić z czasem pieczenia, bo wyschną.