Przepisami trzeba się dzielić
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl
sobota, 01 marca 2014

Spaghettini dla 4 osób 

puszka pomidorów - bez skóry

2-3 ząbki czosnku siekane

pół łyżeczki peperoncino - albo więcej, albo mniej

puszka tuńczyka

kilka czarnych oliwek i trochę siekanej pietruszki

oliwa

sól i pieprz

Na niedużej patelni rozgrzałam oliwę. Usmażyłam na niej czosnek. Nie wolno go spalić, o co niezwykle łatwo. Dodałam puszkę pomidorów (w sezonie warto użyć świeżych) i peperoncino - wymieszałam i doprowadziłam do wrzenia, a następnie dusiłam na bardzo małym ogniu aż wyparowała część płynu a sos zgęstniał. Dodałam soli i pieprzu. Wymieszałam, a następnie dodałam tuńczyka, ale nie wymieszałam dokładnie, by nie powstałą rybna breja. Całość podgrzałam, ale trzeba uważać, żeby nie przypalić.

Spaghettini ugotowałam wg instrukcji na opakowaniu.

Włożyłam makaron na talerz, na to sos z tuńczykiem.

Dodałam oliwki i posypałam pietruszką.

Genialne danie.

czwartek, 27 lutego 2014

To bardzo proste danie do którego potrzebne będzie twarde tofu, oliwa albo olej do smażenia, sos Teriyaki , trochę sosu sojowego i czarnego, prażonego sezamu.

 Tofu pokroiłam na spore kostki i smażyłam na oliwie na patelni - co jakiś czas podlewając niewielką ilością sosu Teriyaki oraz sosu sojowego. Tofu musi się zrumienić.

To wszystko. Pyszne, szybkie danie - można je posypać siekaną dymką. Będzie jeszcze lepsze.

Smazone tofu w sosie Teriyaki

środa, 26 lutego 2014

Do zrobienia francuskiego omleta nie trzeba specjalnej patelni ani specjalnych narzędzi. Wystarczy spora miska, średnia patelnia, dwa jajka i trzepaczka albo zwykły widelec i odrobina soli. Oczywiście kilka kropel oleju do smażenia.

Jajka ze szczyptą soli roztrzepałam mocno widelcem w misce - tak by na powierzchni pojawiła się piana.

Można dodać dwie łyżki mleka, można dodać jedną albo nawet dwie łyżki maki, ale wcale nie trzeba.

Na rozgrzany na patelni olej wylałam masę jajeczną i smażyłam aż na wierzchu zostanie odrobina nieściętego jajka.

Można spróbować podrzucić omlet, odwracając go - tak by nieściętą częścią wylądował na patelni. Powodzenia :-) Mnie się nie udało. Ani razu. Używam łopatki. Podsmażam omlet tylko chwilę, żeby jajko się ścięło. I to wszystko. Przełożyłam na talerz i gotowe.

omlet francuski

omlet francuski

środa, 12 lutego 2014

Smak dzieciństwa, a na dodatek (ponoć) śniadanie idealne i absolutnie zdrowe:

bircher muesli

bircher muesli

płatki owsiane - górskie - filiżanka

gęsty jogurt naturalny - 2-3 filiżanki

mleko 1 filiżanka

jabłko tarte

miód

orzechy - niekoniecznie

rodzynki - niekoniecznie

Płatki zalałam mlekiem, wymieszałam i odstawiłam na 30 minut. W wersji ortodoksyjnej namacza się płatki całą noc w mleku i jogurcie.

Do namoczonych płatków dodałam jogurtu i dokładnie wymieszałam. Dodałam startego jabłka i do smaku orzechów oraz rodzynek. Wymieszałam. Gdyby było za mało słodkie/smaczne można polać miodem. Zamiast jabłka można też użyć twardej gruszki, albo dać pół no pół.

A zamiast mleka można użyć soku z jabłek.

Smacznego.

wtorek, 28 stycznia 2014

To wiśniowa wersja tarty podstawowej

Wykorzystałam wiśnie zasypane cukrem i zawekowane. Bez jakichkolwiek innych dodatków. Wypestkowałam je, osączyłam i wrzuciłam na wierzch masy czekoladowej. Tylko tyle, ale tarta jakby całkiem inna :-)

Tarta wiśniowo-czekoladowa

niedziela, 26 stycznia 2014

tarta czekoladowa

Proporcje na dwie tarty o średnicy 24 cm

CIASTO:

500 g maki pszennej

250 g masła - zimnego i pokrojonego w kostkę

szczypta soli

4 łyżki drobnego cukru

2 jajka

MASA CZEKOLADOWA:

230-240 ml gęstej śmietany

115 ml mleka pełnotłustego

szczypta soli

ekstrakt waniliowy

230 g czekolady - najlepiej takiej 70%

ok. 4 łyżek złotego cukru trzcinowego

2 jajka

Zaczęłam od zrobienia ciasta kruchego. Robię najbardziej bezproblemową metodą na świecie: do blendera wsypuje sypkie składniki - dodaję masło i miksuję. Na koniec dodaje jajko i dalej miksuję. Najlepiej pulsacyjnie. Ciasto powinno zmieniać konsystencję. Najpierw powstanie coś w rodzaju mokrego piasku a po dodaniu jajka zacznie się bardziej lepić i można uformować kulę. Jeśli nie będzie chciało się lepić można dodać trochę zimnej wody. Gotowe ciasto zawinęłam w folię i wstawiłam na 2 godziny do lodówki.

Schłodzone ciasto rozwałkowałam na cienki placek i wyłożyłam nim formę do tarty o wyjmowanym dnie. Formę trzeba koniecznie nasmarować masłem, inaczej jest problem z wydostaniem tarty. Wstawiłam ciasto znów na 30 min do lodówki. Następnie wyłożyłam je papierem do pieczenia, a na papier wysypałam kulki ceramiczne do pieczenia i całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 220 stopni. Piekłam około 20 minut. Ciasto musi być złote, ale nie wolno go spalić.

W tym czasie zrobiłam masę czekoladową. Śmietanę i mleko zagrzałam w garnuszku - musi zawrzeć, ale nie wolno go przegotować. Zdjęłam z ognia i dodałam pokruszoną czekoladę oraz cukier, wymieszałam aż się rozpuściła dokładnie. Dodałam soli i ekstraktu waniliowego. Dokładnie wymieszałam. Wszystkie składniki muszą się dokładnie rozpuścić i połączyć.

Masa musi teraz przestygnąć. Do lekko letniej dodałam jajka i dokładnie wymieszałam.

Upieczone i przestudzone spody do tarty wypełniłam masą czekoladową i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na 20 minut. Jeśli ciasto podczas pieczenia zacznie pękać albo zaczną powstawać bąble - trzeba je szybko wyciągnąć. W moim piekarniku wystarczy właśnie 20 minut na 180 stopniach.