Przepisami trzeba się dzielić
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl

SAŁATKI/WARZYWA

wtorek, 17 kwietnia 2018



To jedna z najlepszych "sałatek" jakie jadłam w Związku Radzieckim. Można ja było kupić na niemal każdym bazarze. Często też w każdym prywatnym domu. Prosta i smaczna.

3 lub 4 (ok. 0,5 kg) obrane albo wyszorowane marchewki posiekane w długie cienkie paski tzw. warzywa julienne

pół szklanki oleju bezsmakowego

sok z połowy cytryny - można też użyć octu (2,5 łyżki stołowej 9-10% octu spirytusowego albo 4 łyżki 6%)

2 łyżki ziaren kolendry - trzeba je utrzeć w moździerzu albo zmielić w młynku

szczypta ostrej mielonej papryki - można dodać więcej

5-6 ząbków czosnku - przeciśniętego przez praskę (można też więcej albo mniej)

sól do smaku

kolendra do posypania (nie koniecznie)

Posiekaną marchewkę solę, mieszam i odstawiam na 20 minut.

W kubku mieszam sok z cytryny/ocet i oliwę, dodaję dobrze utartej kolendry i papryki oraz czosnek. Musi powstać w miarę jednolita emulsja. Sosem zalewam marchewkę i mieszam dokładnie w dużej misce. Marchew nakrywam talerzem - tak by przykrywał całą marchew i stawiam na nim puszkę np. pomidorów - jakakolwiek się nada. Ma obciążyć marchew, tak by cała przeszła sosem. Odstawiam ją na co najmniej 20 minut.

poniedziałek, 26 maja 2014

Mozzarella di bufala z warzywami

mozzarella di bufala

Marchew, ogórek, rzodkiewka i cebula poszatkowane w cienkie plastry.

Do tego trochę oliwy, octu balsamicznego i soli i kilka listków bazylii. Nic więcej.

mozzarella di bufala

 mozzarella di bufala

środa, 21 maja 2014

Mozzarella di bufala świetnie pasuje nie tylko do pomidorów.

Mozzarelle pokroiłam w ćwiartki i ułożyłam na liściach bazylii, młodych listkach rukoli i kolendry. Do tego kiełki słonecznika, kilka pomidorów koktajlowych, kilka cienki plasterków cebuli, oliwa, grecki ocet miodowy i sól.

To wszystko.

mozzarella di bufala

mozzarella di bufala

środa, 23 kwietnia 2014

karczochykarczochykarczochy

 Zanim powstanie taka ładna kompozycja trzeba się trochę napracować nad karczochami.

Najpierw trzeba przygotować sporą miskę pełną zimnej wody z sokiem z połowy cytryny. Karczochy bardzo szybko ciemnieją - ulegają . Trzeba je więc szybko obrać, oczyścić i wrzucić do miski z wodą i sokiem z cytryny.

A obieranie karczochów polega na usunięciu zewnętrznych, twardych i łykowatych liści. Obcięłam 2/3 łodygi i obrałam z łykowatej skóry to co zostało. Obcięłam mniej więcej 1/3 czubka karczocha. Powinno być widoczne fioletowe wnętrze. Jeśli go nie widać to znaczy, że trzeba ściąć bardziej. Trzeba koniecznie usunąć fioletowe liście z wnętrza i tzw. sianko. Trzeba je dokładnie wydłubać i usunąć. I na koniec odciąć wszystkie zielone, twarde części - lepiej więcej niż mniej.

Oczyszczone karczochy wrzuciłam do wody. Mogą tam poleżeć 30 minut.

Karczochy ugotowałam w wodzie z dodatkiem soku z połowy cytryny i szczypty soli przez 20-25 minut. Są równie dobre na ciepło jak i na zimno. Wystarczy trochę oliwy, soli i soku z cytryny. Nic więcej. Pycha! Warto było się napracować nad czyszczeniem karczochów.

sobota, 15 marca 2014

soba

porcja ugotowanego gryczanego makaronu soba - przepłukanego i ostudzonego

plastry cieniutko startej rzodkiewki - właściwie powinna być rzodkiew japońska pokrojona w cienkie paski

cienko starta marchew - ale nie na plastry tylko paski julienne

cienko starty na paski ogórek

kiszona japońska rzepa pokrojona w cienkie plastry

drobno siekany szczypiorek

Sos:

2 łyżeczki oleju sezamowego

łyżka octu ryżowego

łyżka sosu sojowego

łyżeczka miodu

+ sporo nasion białego sezamu

Makaron przerzuciłam do sporej miski. Dodałam warzywa i polałam całość sosem. Posypałam sezamem i wymieszałam. Odstawiłam na 15 minut.

I to wszystko! Makaron gryczany jest bardzo sycący, ale lekkostrawny.

Z 125 gram wyszła mi dwuosobowa porcja makaronu. Ja użyłam prawdziwego japońskiego - jest drogi, ale warto.

czwartek, 05 grudnia 2013

curry dyniowo-kokosowe

dynia hokkaido - raczej mniejsza niż większa

puszka cieciorki

puszka mleka kokosowego

jedna cebula

kilka ząbków czosnku

trawa cytrynowa - 1 łodyga

kawałek imbiru - może być starty albo pokrojony w słupki

curry - ok. łyżeczki

2 liście limonki kaffir (nie koniecznie)

sól, pieprz i ostra papryczka - suszona, sproszkowana

kolendra i limonka

Na oliwie (może być olej) podsmażyłam posiekaną cebule i czosnek. Muszą zmięknąć. Na to wrzuciłam cieciorkę z puszki (osączoną) oraz przyprawy: imbir, pieprz, curry, trawę cytrynową, papryczkę i trochę soli. Dusiłam kilka minut mieszając. Następnie dodałam pokrojonej w dużą kostkę dyni (hokkaido nie trzeba obierać ze skóry), zalałam puszka mleka kokosowego + 1/2 puszki wody. Zagotowałam a następnie zmniejszyłam moc niemal do minimum, przykryłam i zostawiłam na 25 minut. Tyle wystarczy by dynia zmiękła.

Gotowe curry przełożyłam na talerz, polałam sokiem z 1/4 limonki i posypałam kolendrą. Gotowe . Idealne danie na zimny dzień.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15