Przepisami trzeba się dzielić
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl

CHLEB/BUŁKI I KANAPKI

wtorek, 22 kwietnia 2014

Trzeba się zacząć odchudzać po świętach. Ale jeszcze nie dziś... Bo dziś bruschetta.

bruschetta

piątek, 17 stycznia 2014

watruszki

pół kilo mąki pszennej

70 g drobnego cukru

szczypta soli

25 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

200 ml mleka (niecała szklanka), czasem trochę więcej

1 żółtko

70-80 g masła stopionego

FARSZ:

300 g tłustego twarogu

2 jajka

60 g cukru

2 łyżki miękkiego masła

wnętrze jednej wanilii albo trochę naturalnego ekstraktu z wanilii

trichę rodzynek i siekanych orzechów włoskich (niekoniecznie)

+ białko do smarowania + łyżka mleka

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

W tym czasie zrobiłam masę serową. Twaróg utarłam w mikserze z masłem i cukrem - poza 2 łyżkami. Dodałam żółta utarte z 2 łyżkami cukru. Dodałam je do masy serowej. Na koniec ubiłam białka na sztywno i delikatnie wmieszałam do masy serowej.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Z ciasta zrobiłam dwa wałki a każdy pokroiłam na kawałki wielkości pięści. Każdy kawałek rozwałkowałam na placek, ale nie za cienki. Pośrodku każdego placka zrobiłam wgłębienie - najlepiej dnem szklanki - niedużej szklanki. Odstawiłam na 10 minut. Nałożyłam ser we wgłębieniu i znów odstawiłam na 10 minut. Następnie każdą posmarowałam roztrzepanym białkiem z mlekiem - tam gdzie nie ma budyniu.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez około 15 minut.

poniedziałek, 06 stycznia 2014

drożdżówki z budyniem

pół kilo mąki pszennej

70 g drobnego cukru

szczypta soli

25 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

200 ml mleka (niecała szklanka), czasem trochę więcej

1 żółtko

70-80 g masła stopionego

2 budynie o dowolnym smaku, ja użyłam śmietankowego

+ białko do smarowania + łyżka mleka

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

W tym czasie zrobiłam budyń - można zrobić domowy albo taki z torebki.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Z ciasta zrobiłam dwa wałki a każdy pokroiłam na kawałki wielkości pięści. Każdy kawałek rozwałkowałam na placek, ale nie za cienki. Pośrodku każdego placka zrobiłam wgłębienie - najlepiej dnem szklanki - niedużej szklanki. Odstawiłam na 10 minut. Nałożyłam budyń we wgłębieniu i znów odstawiłam na 10 minut. Następnie każdą posmarowałam roztrzepanym białkiem z mlekiem - tam gdzie nie ma budyniu.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez około 15 minut.

drożdżówki z budyniem

niedziela, 29 grudnia 2013

To bardzo proste i smaczne wypieki. Drożdżowe ciasto plus nadzienie. Ja użyłam masy makowej, ale można je zrobić z dżemem lub konfiturą albo białym serem na słodko.

 Nie do końca o taki efekt wizualny mi chodziło, ale za to wyszły bardzo smaczne.

drożdżówki z makiemdrożdżówki z makiemdrożdżówki z makiem

pół kilo mąki pszennej

70 g cukru

szczypta soli

30 g drożdży świeżych albo paczka suszonych - 12 g

250 ml mleka (około szklanki)

70-80 g masła stopionego

Masa makowa - około 300 g - taka jak na makowiec

+ jajko do smarowania + łyżka mleka albo wody

W dużej misce drożdże rozpuściłam w połowie letniego mleka. Dodałam cukru i trochę mąki - wymieszałam i odstawiłam do wyrośnięcia na 20-30 minut. Następnie dodałam resztę składników - jeden po drugim i zagniotłam na gładką masę. Odstawiłam do wyrośnięcia na godzinę. Ciasto musi podwoić objętość.

Następnie znów je zagniotłam i odstawiłam na 15 minut. Ciasto rozwałkowałam na spory prostokąt - ciasto nie może być za cienkie bo popęka. Posmarowałam je masą makową i zwinęłam - zaczynając od dłuższego boku. Pokroiłam na kawałki o grubości 2 palców i ułożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w sporych odstępach. Grzbietem noża przygniotłam środek każdego kawałka, tak by boki się lekko uniosły. Odstawiłam je do wyrośnięcia na 15 minut. Następnie każdy posmarowałam roztrzepanym jajkiem z mlekiem.

Gotowe drożdżówki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piekłam przez 12-15 minut.

Gotowe można polukrować, ale wcale nie trzeba.

środa, 20 marca 2013

Nie mogłam się oprzeć temu przepisowi, a właściwie obietnicy tego jaki miał być jego efekt. Przepis znalazłam na stronie Jamie'go Olivera.

 chlebek bananowy

chlebek bananowy

 1/2 kg mąki chlebowej - jasnej pszennej

 3 dojrzałe banany

4 łyżki płynnego miodu - ja użyłam rzepakowego

łyżka albo dwie migdałów - posiekanych

300 ml ciepłej wody

15 g drożdży

łyżka cukru

1/2 łyżeczki soli

mąka do posypania i zagniatania

Do dużej miski wsypałam mąkę. Dosypałam soli, cukru i wkruszyłam drożdże. Można też użyć drożdży suszonych.

W blenderze zmiksowałam banany. Powoli dolałam do nich ciepłej wody - cały czas miksując. Powinno być w sumie 300-315 ml płynu.

Powoli dolałam płynu do mąki - cały czas zagniatając. Ja użyłam robota kuchennego, ale można to robić ręcznie. Następnie dodałam 2 łyżki miodu i łyżkę posiekanych migdałów i zagniatałam dalej. Ciasto trzeba zagniatać tak długo aż będzie sprężyste, gładkie i nie będzie się kleić do rąk.

Dobrze wyrobione ciasto odstawiłam do wyrośnięcia - powinno podwoić objętość. Czasem rośnie godzinę, a czasem wystarczy 30 minut.

Wyrośnięte ciasto trzeba jeszcze raz zagnieść - tak by "wygnieść" z niego pęcherzyki powietrza.

Gotowe ciasto podzieliłam na kulki (powinny być mniejsze niż mi wyszły). Ułożyłam je w wysypanej mąką albo wyłożonej papierem pergaminowym formie. Odstawiłam na chwilkę a następnie na wierzchu polałam resztą miodu - może być nawet więcej niż 2 łyżki. Całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C na 30 minut.

niedziela, 20 stycznia 2013

Przepis znalazłam w magazynie "Kuchnia", wypróbowałam, ale wg mnie przepis wypadałoby zmodyfikować:

rogaliki drożdżowe

rogaliki drożdżowe

pół kilo pszennej mąki

50 g świeżych drożdży

100 g cukru - przepisie było pół szklanki, to jest około 140-150 g - moim zdaniem za dużo, ciasto wyszło za słodkie

2 jajka

ok. 120 ml ciepłego mleka - w przepisie jest 150 ml mleka - wg mnie za dużo - musiałam dosypać mąki, bo ciasto się kleiło

łyżka masła

szczypta soli - w przepisie oryginalnym nie było

1 jajko do posmarowania rogalików i cukier perłowy do posypania

Nadzienie:

jabłka pokrojone w drobną kostkę z cukrem cynamonowym, konfitura jagodowa i wiśniowa

Do dużej miski wsypałam mąkę i sól. Podgrzałam mleko - powinno być ciepłe, ale nie za gorące. Dodałam do niego drożdży i wymieszałam, muszą się rozpuścić. Następnie dodałam łyżkę masła - też powinno się rozpuścić.

Dodałam mleko z drożdżami do mąki i zaczęłam zagniatać. Następnie ubiłam jajka z cukrem - dodałam do ciasta i zagniatałam aż ciasto będzie sprężyste i przestanie kleić się do dłoni. Najlepiej użyć robota kuchennego, będzie łatwiej.

Odstawiłam gotowe ciasto do wyrośnięcia - musi podwoić objętość. Powinno rosnąć około godziny, może dwie.

Wyrośnięte ciasto zagniotłam i podzieliłam na 4 części - każdą rozwałkowałam, ale niezbyt cienko, podczas pieczenia za cienko rozwałkowane ciasto popęka.

Rozwałkowane na okrąg ciasto pokroiłam na cztery części - tak by powstały trójkąty. Na każdy trójkąt nałożyłam nadzienia i zwinęłam - od podstawy do szczytu.

Każdy rogalik posmarowałam rozkłóconym jajkiem z odrobiną wody i posypałam z wierzchu cukrem perłowym. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na około 25-30 minut.

rogaliki drożdżowe

rogaliki drożdżowe

Wyszły genialnie smaczne - zwłaszcza z kwaśną konfiturą wiśniową. Idealne na zimowy podwieczorek - do herbaty albo gorącej czekolady.

 
1 , 2 , 3 , 4