Przepisami trzeba się dzielić
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl

CIEKAWOSTKI

niedziela, 13 maja 2012
sobota, 12 maja 2012

Zdjęcia nie są niestety mojego autorstwa, a mojego męża, który zgodził się na ich pokazanie na blogu. Niestety, ponieważ strasznie mu zazdroszczę wypadu do Genui i wizyty na bazarze (Mercato Orientale). Był i jest zachwycony rybami, warzywami, owocami i cenami. No i uprzejmością i życzliwością ludzi w tym mieście. Nie wspominając o domu Krzysztofa Kolumba, który w tym mieście się urodził.

Na pocieszenie dostałam butelkę zielonej, liguryjskiej oliwy. I zdjęcia.

Dziś część warzywna.

genua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywagenua bazar warzywa

 

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Jest kilka takich stron internetowych o gotowaniu, które odwiedzam codziennie. Sprawdzam przepisy, nowości, ciekawostki i recenzje restauracji. Sprawdzam, "co w trawie piszczy". Niestety żadna z tych stron nie jest po polsku i nie dotyczy Polski.


Moje dwie ulubione to Dining&Wine The New York Times i Food and Drink w The Telegraph. Marzę o takim serwisie "kuchennym" po polsku i o Polsce. Z drugiej strony wiem, że obie gazety mają długą tradycję "papierową" i ich strony o gotowaniu, jedzeniu oraz winie nie powstały ot tak sobie w ciągu ostatnich lat.

The New York Times wychodzi od 1851 roku i jest laureatem 106 nagród Pulitzera. The Daily Telegraph ukazuje się od 1955 roku, a papierowego nakładu ma prawie 850 tys! Obie gazety mają bogatą tradycję "przed internetową". mają zaplecze, dziennikarzy, ale przede wszystkim pomysł jak pisać o kulinariach. Prezentują też naprawdę ciekawe osobowości ze świata kulinariów. Uwielbiam Marka Bittmana i jego minimalizm.


A może u nas nie ma zapotrzebowania na tego typu serwisy? Może wystarczą blogerzy-amatorzy i strony, które są "agregatami" blogów. Może wystarczą zwykłe wyszukiwarki blogów albo serwisy, które udostępniają forum do tworzenia akcji kulinarnych i integrują blogerów?

Oczywiście blogi same w sobie są świetne, ponieważ pokazują to, co ludzie gotują w domach, dla rodziny i przyjaciół. Oczywiście zdarzają się komercyjne przedsięwzięcia pod przykrywka bloga, ale generalnie blogi są autentyczne i przez to ciekawe. Pozwalają zajrzeć do cudzych garnków. To niesamowite móc podpatrywać cudze pomysły. Dla mnie to jest niezwykle inspirujące.

Jednak z drugiej strony tęsknie za profesjonalną stroną o jedzeniu, gotowaniu, winach i restauracjach. Marzę o stronie, gdzie reklamy nie byłyby dominujące nad całością a artykuły nie sprawiały wrażenia, że są tylko dodatkiem do tychże reklam.

Ale może zwyczajnie nie ma u nas, o czym pisać? Restauracji w Polsce jest sporo a mimo to przewodnik Michelina nie rozdaje u nas gwiazdek ale jedynie widelce.

A może nikogo to w Polsce nie obchodzi, jak dobrze jeść, bo głównym kryterium, jakim kieruje się konsument jest "dużo i tanio". Wystrój, obsługa i całą reszta, mam wrażenie, ma drugorzędne znaczenie. Im większa porcja za malejącą cenę zawsze wprawia w zachwyt "oceniaczy" restauracji. Więc może "wyższa kultura kulinarna" nie ma u nas szansy? Polska kuchnia nie jest specjalnie wyszukana. Podobnie jak i niemiecka, a mimo to niemieckie gazety i portale starają się, np Stern z działem Lieblingessen. Z drugiej strony ilość kawiarni i restauracji w Berlinie jest nieporównywalna do ilości np. warszawskich, jeśli już porównywać stolice.

Na razie wygląda więc na to, że jeśli chodzi o polskie portale to jestem skazana na "byle, co i byle, jak". Szkoda. Dobrze, że chociaż w papierze ukazuje się fajny miesięcznik kulinarny, który poza przepisami stara się pokazać coś więcej, np. gospodarstwa ekologiczne, produkty regionalne itp. itd.

wtorek, 15 marca 2011


1. Ekstrakt waniliowy - nie psuje się a aromat pozostanie idealny jeśli po każdym otwarciu ponownie dokładnie zamkniemy butelkę i będziemy ją przechowywać w ciemnym i chłodnym miejscu.


2. Ryż - nie przeterminuje się. Trzeba go tylko trzymać w szczelnym opakowaniu, żeby nie dostały się do niego mole spożywcze. Jedynym wyjątkiem jest ryż brązowy, który ma większą zawartość oleju i najlepiej go trzymać w lodówce albo zamrozić.

3. Skrobia kukurydziana - jest wieczna ale pod warunkiem, że będziemy ją przechowywać w szczelnym pojemniku. Najlepiej w chłodnym i ciemnym miejscu.

4. Miód - nie ma znaczenia jak długo trzymasz miód - miesiąc, rok czy też tysiąc lat - nie zepsuje się. To prawdziwie magiczny produkt. Jeżeli z postaci ciekłej przejdzie w skrystalizowaną wystarczy mu ciepła kąpiel i znów będzie złocisty i płynny. Ale nie wolno go zagotować i zalać wrzątkiem - traci swoje niezwykłe, lecznicze właściwości.

5. Sól i cukier - też się nie psują ale mogą zawilgotnieć i skawalić, więc trzeba je przechowywać w szczelnych pojemnikach.

6. Syrop klonowy - to kolejny po miodzie naturalny produkt, który się nie psuje ale trzeba go przechowywać w lodówce.

7. Biały ocet winny - też się nie psuje ale powinien być przechowywany w szczelnej butelce, w ciemnym oraz chłodnym miejscu. Niestety ciemne octy balsamiczne się psują i można je przechowywać rok od momentu odkorkowania.

Artykuł pochodzi stąd.

piątek, 05 marca 2010
To niesamowite ale udało mi się kupić kiszony czosnek w Warszawie - tak tak! kiszony - jak ogórki, a nie marynowany w occie. No i nie tylko same główki ale także zielone łodygi! Rewelacja! Czerwone główki są farbowane - albo sokiem z granatów albo z buraków.



A tak się kiszonki sprzedaje w Rosji a konkretnie w Petersburgu:



Właściwie ten sposób przygotowywania czosnku pochodzi z Kaukazu - w Gruzji
i Armenii jest bardzo popularny i lubiany - jako przystawka albo dodatek do głównego dania. W ten sam sposób marynuje się w soli także paprykę, buraki albo układa warstwami do kiszenia buraki z kapustą. Gruzini nazywają kiszony czosnek mzhave niori.

Gruzini uwielbiają biesiadować :-) Tak wygląda gruziński stół:


wtorek, 01 grudnia 2009
Nigella Lawson Christmas Cake

tak to ciasto wyszło Nigelli:



W końcu zaczął się już grudzień :-)

A przepis pochodzi z tej książki.

Może warto się zdecydować?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5