Przepisami trzeba się dzielić
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            


Blog niesponsorowany! Proszę nie wysyłać mi ofert umieszczenia reklam na blogu. Nie jestem nimi zainteresowana :-)

upl@gazeta.pl

Tak smakuje Polska

wtorek, 19 marca 2013

To genialny i prosty przepis kuchni warszawskiej. Jedyna "niedogodność" to gotowanie wstępne żołądków - 2-3 godziny.

zoladki kurze po warszawsku

zoladki kurze po warszawsku

1 kg żołądków kurzych

1 łyżeczka majeranku

1 łyżeczka słodkiej papryki

sól, pieprz

1 cebula - ja jeszcze dodaję 2 ząbki czosnku

2 łyżki oleju

3 łyżki masła

3 łyżki mąki

Żołądki myjemy i czyścimy, a następnie zalewamy wodą - płuczemy i znów zalewamy wodę, solimy i gotujemy około 3 godzin.

(Ja gotowałam dwie godziny i żołądki były miękkie - ale za to po godzinie wymieniłam wodę - zlałam wygotowaną i zalałam żołądki świeżą.)

Ugotowane żołądki odcedzamy, zalewamy świeżą wodą (2 szklanki), dodajemy przyprawy, posiekaną i przesmażoną na oleju cebulę (i czosnek) - gotujemy do miękkości. Z masła i mąki robimy zasmażkę, rozprowadzamy ją wywarem, dodajemy do żołądków, doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z bułką albo chlebem.

Przepis pochodzi z Magazynu Kuchnia.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Warszawski krajobraz restauracyjny jest dość ubogi. "Święta trójca" warszawska to pizza, sushi i kebab. Marny wybór dla smakosza. Jest kilka ciekawych restauracji etnicznych, ale większość (poza nielicznymi wyjątkami) to raczej smutne popłuczyny po prawdziwych restauracjach - byle, jakie dania, byle, jakie menu i nastawienie właścicieli na maksymalny zarobek przy minimalnych kosztach, o czystości nie wspominając. Brudne stoły, brudne sztućce i wołające o pomstę do nieba toalety.

Tak, więc kolejne nowe restauracje w stolicy jakoś przestały na mnie robić wrażenie - nuda, nuda, nuda. Otwarcie przez Wojciecha Modesta Amaro restauracji na tyłach słynnej kawiarni Rozdroże, w budynku, gdzie kiedyś mieścił się publiczny szalet, też jakoś nie zrobiło na mnie wrażenia. No tak, szef kuchni z Pałacu Sobańskich (Amber room), karmiący "elitę" biznesową III Rzeczpospolitej, otworzył własną restaurację... Bla bla bla...

No i jakże błądziłam. Tylko dzięki zaproszeniu znajomych, którzy w Atelier Amaro już byli, mogłam się przekonać, że tym razem nie miałam racji.

Właściwie nie ma sensu opisywać konkretnych dań i menu restauracji, ponieważ jest ono bardzo zmienne. Zależy od pomysłów i inwencji twórczej Pana Amaro. Nie da się tam zamówić trzy- czy czterodaniowego posiłku w tradycyjnym tego pojęcia znaczeniu: przystawka, zupa, drugie i deser. W Atelier Amaro do wyboru są bowiem zestawy degustacyjne - zestawy 3-daniowy, 5-daniowy i 8-daniowy. Zdecydowaliśmy się na 5-daniowy.

Bielutki halibut na kaszy gryczanej przykryty "plastrem" gotowanej kapusty był absolutnie wybitny. Podobnie jak foie gras mrożone ciekłym azotem, ułożone na musie z róży i piernikowych mini bezikach - to może być zarówno przystawka jak i deser - genialne zestawienie smakowe.

Na deser parfait gruszkowo-szczawiowe, pod skorupką czekolady i polane gorącą czekoladą, a do tego lody imbirowe, ale konsystencji delikatnej pianki. Wszystko ułożone na warstwie "czarnoziemu" - słodko-gorzkich okruchów ciasta i startego sera owczego. Kosmos? Niejadalne? Przeciwnie - nie za słodkie lody i słodkie parfait z gruszek genialnie komponują się ze sobą. A do tego ten śnieżno-biały ser z mocno czekoladowymi okruchami. Poezja.

Co najbardziej utkwiło mi w pamięci? Smak oliwy truflowej na czekoladowym likierze, smak tartego ostrego i słonego sera w połączeniu z ciemnoczekoladowymi okruszkami ciasta. A także buraczana wata cukrowa, królik w towarzystwie sosu czekoladowego i pod kiełkami polanymi oliwą truflową. No i posypanie zupy grochowej, w której pływały chmurki spienionych drożdży, mrożonymi kiełkami cebuli - rewelacja! A i jeszcze słonina w popiele - cieniutka i genialna, a na niej prażone orzechy włoskie i brusznica - takie małe nic a jednak...

No i wybór polskich wódek, nalewek i likierów. Jednak absolutną rewelacją alkoholową na koniec była Metaxa - podgrzana nad świeczką - z cukrem pudrem, skórką cytryny i aromatem laski wanilii. Idealne zakończenie kolacji.

W Atelier Amaro dania skomponowane są tak, że wszystko do siebie pasuje, nawet, jeśli na pierwszy rzut oka jest inaczej. Foie gras na słodko? Z kieliszkiem różowego szampana jak najbardziej!

Jakiś czas temu przeczytałam wywiad z Wojciechem Modestem Amaro, który mówił, że chce powalczyć o gwiazdkę Michelina i w pierwszej chwili pomyślałam, że facet ma tupet, ale z drugiej strony przecież o to chodzi! Trzeba mieć marzenia i ambicje i je realizować. A po kolacji w Atelier Amaro zaczynam wierzyć, że faktycznie Amaro ma szansę. Nie wiem czy ta restauracja przetrwa i czy odniesie sukces komercyjny w kraju, gdzie klient lubi zjeść bardzo dużo i bardzo tanio, ale bardzo mocno trzymam kciuki za jej sukces i za gwiazdki Michelina. Atelier Amaro to najlepsza i najciekawsza restauracja w Warszawie - reszta, w porównaniu z nią, to jak zauważył mój mąż "tylko jadłodajnie".

PS: "Na deser" pozwolono nam zajrzeć do kuchni Atelier Amaro. Po pierwsze nie pachniało tam smażonym tłuszczem, po drugie nikt nie biegał i nie krzyczała, a po trzecie było tak czysto i porządnie, że po powrocie do domu ze wstydem pomyślałam, że koniecznie muszę posprzątać swoją kuchnię.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Znajomy polecił nam francuską restaurację w Krakowie i mimo, że nie jestem szczególną wielbicielką kuchni tego kraju, to postanowiliśmy się wybrać do La Fontaine. Doskonałe jedzenie, doskonała obsługa a ceny - jak to ceny..., ale warto było.



Kalmary w sosie amerykańskim:



Żabie udka w panierce i pierogi nadziewane żabimi udkami w sosie pesto:



Papardelle z pasztetem z gęsich wątróbek i z borowikami:



Na deser był genialny mus z czekolady z wiśniami na chrupiącym spodzie. Poezja!

Byliśmy też w poleconej włoskiej restauracyjce - Del Papa. Uroczy ogródek, przemiła obsługa, fajna sałatka (Capra - z boczkiem, pieczonym kozim serem na grzance oraz z gruszką), ale średnia pizza. Mimo to wieczór był miły, może dzięki karafce domowego, czerwonego wina.

Na coś "szybkiego" polecam w Zaułku Niewiernego Tomasza "Pijalnię wódki i piwa" - zanim ją zamkną, bo ponoć strasznie przeszkadza.

Za to jest tania - przekąski wszystkie po 8 zł (m.in. serdelki, śledź z cebulką, nóżki w galarecie), a napoje po 4 zł (piwo, wódka, kawa).

Genialny smak serdelków z musztardą - smak dzieciństwa, serdelki w folii :-)

Stylizowana na PRL-owski lokal, ale taki ugrzeczniony, czysty i z "peweksowską" obsługą ;-)

czwartek, 25 sierpnia 2011
Głodny? O to jest takie miejsce w Nowym Targu gdzie się można dobrze najeść - to Karcma u Borzanka.



Ceny bardzo przyjemne, podobnie jak obsługa. Dania wyśmienite. Oto te, które próbowaliśmy i możemy polecić. W zasadzie nie natrafiliśmy jeszcze na nic niejadalnego ;-)



Jagnięcina pieczona w sosie rozmarynowym.



Kluski śląskie - z dziurką - w sosie pieczeniowym.



Pierogi z jagodami i ze śmietaną.



Placek po zbójnicku - placek ziemniaczany (duży!!!!!) a w środku gulasz wołowy. Rewelacja.



Polędwica po juhasku. Polędwicę przykrywa szynka i plastry oscypka.



Polędwica z masłem czosnkowym.



Szynka wieprzowa pieczona, podawana z dwoma sosami - żurawinowym i czosnkowym.



Rosół z kołdunami.



Szarlotka na ciepło z bitą śmietaną i lodami waniliowymi.
niedziela, 12 lipca 2009

Wiem, że to perwersja pójść do włoskiej knajpy na Podhalu ale ile można jeść pysznych oscypków i polędwicy wołowej ;-)

W Villa Toscana w Nowym Targu jest naprawdę świetna. Szef kuchni jest rodowitym Włochem i mają specjalny piec do pieczenia pizzy. Nie maja bardzo długiej karty dań - na szczęście - ale to co jest, jest idealne.

Spaghetti al tonno było idealne. Pizza z szynką też była pyszna:

poniedziałek, 07 lipca 2008

...a konkretnie w mieście Szczytnie są w małej budce przy Domu Kultury (ulica Polska)

odkąd pamiętam ta budka tam jest i lody od lat są tak samo doskonałe

ale

lody są tam dwojakiego rodzaju - kulkowe, można je spokojnie zignorować bo są takie sobie

za to koniecznie trzeba zamówić tzw. lody włoskie czyli kręcone

są rewelacyjne

śmietankowe albo waniliowo-czekoladowe

pycha

 
1 , 2